Tytuł tego wpisu brzmi dość kontrowersyjnie, ponieważ spłyca on dewocjonalia wyłącznie do formy zarobku i wyzyskiwania zwykłych wiernych. Warto się jednak zastanowić, gdzie – ten przedmiot kultu – można najłatwiej sprzedać i kupić.
Po pierwsze: sanktuaria
W Polsce istnieją dziesiątki różnych sanktuariów. Zwykle w ich otoczeniu można kupić mnóstwo różnych dewocjonaliów, które zresztą cieszą się dużą popularnością. Największa pod tym względem jest Jasna Góra, wokół której znajduje się mnóstwo punktów, w których można kupić różaniec na rękę, krzyżyk ze złota a nawet figurkę świętego, lub Matki Boskiej.
Po drugie: północ – południe, wschód – zachód
Dla osób chcących sprzedać dewocjonalia Białystok jest na chwilę obecną największym „rynkiem zbytu”. Jest to związane z wysokim poziomem religijności, którą widać zwłaszcza na wschodzie Polski. Nie bez znaczenia jest również to, że w okolicy znajduje się sporo może pomniejszych, ale jednak sanktuariów. Nie ma co ukrywać – każdego roku odwiedza je tysiące osób.
Po trzecie: nowe ruchy charyzmatyczne
Oczywiście dewocjonalia w Białymstoku można kupić, ale nie oznacza to oczywiście, że tylko tam – okazyjnie – można je zdobyć. Na rosnącą ich popularność wpływa również szereg procesów rechrystianizacyjnych, z których gros ma swoje źródła w ruchach charyzmatycznych.
Podsumowując, jeszcze kilka lat temu rynek dewocjonaliów był dość wyraźnie podzielony, jeśli chodzi o jego geografię. Dziś granice te zaczynają się powoli zamazywać, co ma związek ze specyfiką polskiej wiary.